Wywiad z Natalią Banaś – uczestniczką II etapu PPA

Wywiad z Natalią Banaś – uczestniczką II etapu PPA

Stowarzyszenie Evviva l’arte dla Szuwarnika ma niezwykłą przyjemność przeprowadzić wywiad z p. Natalią Marceliną Banaś, która dostała się do II etapu Przeglądu Piosenki Aktorskiej.

Natalio, dostałaś się do II etapu jednego z najbardziej prestiżowych konkursów piosenki aktorskiej, jesteś najmłodsza spośród trzynastki wybranych, a także jesteś jedną z dwóch osób, które nie zajmują się zawodowo teatrem. Jak się z tym czujesz?

Jestem bardzo podekscytowana i myślę, że na pewno ciąży na mnie wielka odpowiedzialność za to co zrobię i co pokażę. Chciałabym udowodnić, że z dobrymi wynikami da się pracować na swój sukces samemu, że wszyscy potrafimy osiągnąć sukces w tak młodym wieku, musimy się tylko trochę zmobilizować. Musimy na niego zapracować, a nie czekać aż sam przyjdzie.

Masz nadzieje na wielki finał?

Wiadomo, nadzieje zawsze są, ale myślę, że i tak ta trzynastka, w której jestem, jest szczytem moich marzeń i naprawdę nie spodziewałam się, że w niej będę, bo wiem jak niesamowici artyści próbowali się do niej dostać.

To był twój pierwszy raz na PPA, prawda?

Tak, to miał być pierwszy raz. Chciałam sprawdzić jak to będzie wyglądało od środka i nie miałam pojęcia, że przejdę. Inni mieli kostiumy itd., ja nie miałam kostiumu, ja po prostu wyszłam, zaśpiewałam, poprosili mnie o drugi utwór, zeszłam ze sceny i tyle. Pytali mnie o wrażenia, byłam bardzo podekscytowana tym wszystkim, ale przede wszystkim ze względu na to, że mogłam zrobić to pierwszy raz. Skończyłam 18 lat, a festiwal jest od 18 roku życia. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w trzynastce, to był to szok.

Jaką piosenkę wykonujesz i dlaczego akurat tę?

Wykonuję dwa utwory. Pierwszy to jest „Ratuj, słoneczko”, tekst jest Edwarda Stachury, jego tłumaczeń z hiszpańskiego i polskiego wiersza, muzyka jest niedawno zmarłego Romana Kołakowskiego. Dlaczego wykonuję ten utwór? On został dla mnie napisany przez Romana Kołakowskiego, który kiedyś bardzo, bardzo mi pomógł. On tak naprawdę popchnął mnie do tego, żeby dalej robić to, co robię, żeby zmotywować się do próbowania swoich sił w Festiwalu. Myślę, że chciałam to wykonać, bo jest to swego rodzaju wspomnienie, upamiętnienie jego sztuki. Chciałam zrobić to jak najlepiej, żeby pokazać, że to są piękne teksty, które po prostu trzeba ożywić. Jako drugą piosenkę wybrałam „O śmierci Brunona Shulzca” Jacka Kleiffa i Salonu Niezależnych.

Cofnijmy się trochę w przeszłość, dlaczego swoją przygodę zaczęłaś akurat z piosenką aktorską? Jaka jest twoja historia?

Zaczęłam bardzo wcześnie, ale z wielkimi przerwami. Zaczynałam z moim bratem, który bardzo wspierał mnie w rozwoju w tym kierunku. Od początku chciał, żebym była najlepsza, ale ja miałam inną wizję na siebie i on miał inną wizję na mnie. Mój brat zajmuje się musicalem, niedawno skończył Akademię Sztuk Teatralnych, lubi błyszczące stroje, skakanie, fikanie po scenie, lubi być kolorowy. Ja stawiam na prostotę, chcę pokazać samą siebie, indywidualnie, bez dodatkowego błysku. Po prostu wywierać emocje na innych ludziach. A dlaczego piosenka aktorska? Myślę że to dlatego, że kiedy byłam bardzo młoda, trafiłam na filmy z PPA i zaczęłam je oglądać. Oglądałam nagranie za nagraniem i zakochałam się w tej dziedzinie. Potem oglądałam filmy np. z Koszalina. Pewnego dnia, jak miałam już 15 lat, w Koszalinie ludzie w moim wieku po raz pierwszy mogli wziąć udział w konkursie piosenki aktorskiej. Wtedy poznałam Romana Kołakowskiego, który pchnął mnie dalej. Wtedy tak naprawdę otworzyłam serduszko na to wszystko.

Znaczy w tym momencie bierzesz udział w konkursie, który sprawił, że zajmujesz się tym, czym się zajmujesz?

Nie, w tym momencie biorę udział w konkursie, który jest najwyżej w tym, czym się zajmuję. Koszalin to są głównie konkursy dla amatorów. Można tam iść też z uczelni aktorskich, ale nie ma tam takiego zainteresowania, chociaż uważam, że można spotkać tam naprawdę niesamowite, nieoszlifowane i oszlifowane talenty. PPA to konkurs dla profesjonalistów i dlatego dziwi mnie i jestem bardzo szczęśliwa, że jestem wśród nich. Jestem ogromnie zaskoczona, bo pozostali uczestnicy to albo aktorzy teatrów typu Bagatela, albo studenci, który już za dwa-trzy lata będą aktorami.

A czy sam PPA nauczył cię czegoś?

Sam PPA to był najbardziej stresujący konkurs. Wydaje mi się, że nauczył mnie kolejnej dawki pokory. Pokory, która jest bardzo ważna, żeby nie nastawiać się na zwycięstwo – iść tam zrobić swoją robotę, tak to nazywam. Żeby być zadowolonym z samego siebie, a nie z wyniku, jaki będzie. Kiedy ja byłam zadowolona z samej siebie, miałam poczucie spełnienia. Jadę do domu, nie muszę przechodzić dalej, bo ja zrobiłam wszystko, co mogłam. tylko od sędziów zależy, czy im się podobało, czy to przyjęli, czy to zrozumieli. Myślę, że pokora jest bardzo dobra, jeśli chodzi o to, co robię, to jest najważniejsza z cech, jaką artysta powinien mieć.

Teraz jesteś licealistką, jesteś w klasie maturalnej, już w maju zasiądziesz do swojej matury. Jak godzisz swój rozwój artystyczny z przygotowaniami do egzaminu?

Jest ciężko, są pewne utrudnienia, ale godzę. Wydaje mi się, że skupiam się przede wszystkim na przedmiotach, na których mi zależy, staram się na pewno nie tracić wiary w to, że to mi się przyda w życiu, staram się nie odrzucać innych możliwości rozwoju. Może pewnego dnia stwierdzę, że wcale nie chcę być aktorką, a będę kimś innym, będę geodetą, górnikiem, jakimkolwiek z tych porządnych, praktycznych zawodów (śmiech). Staram się nastawić na to w taki sposób, żeby do końca próbować to pogodzić. Oczywiście chwilowo bardziej skupiam się na sztuce, też ze względu na PPA. Staram się jak najbardziej, jak najwięcej festiwali teraz objeździć teraz w moim wieku, teraz przed szkołą teatralną, przed egzaminami i myślę, że na razie to mi wychodzi. Jeszcze. Zobaczymy jakie będą rezultaty.

A jakie masz plany na przyszłość? Mówisz o szkole teatralnej, wiążesz z tym swoją przyszłość?

Tak, planuję zdawać do szkół teatralnych –warszawskiej, na kierunek aktorski ze specjalizacją wokalistyka aktorska i do krakowskiej (co jest moim chyba największym marzeniem) na kierunek aktorski, na wydział wokalno-aktorski. To są moje najbliższe plany. Kolejne? Myślę, że festiwale, festiwale i jeszcze raz festiwale. Myślę, że na PPA się nie skończy. Jest naprawdę jeszcze wiele miejsc do objechania i ludzi do zobaczenia i poznania.

Usłyszymy jeszcze o Natalii Banaś z Oleśnicy?

Nie mam pojęcia czy usłyszycie, bo nie planuję być sławna. Próbuję robić to, może bardzo brzydko i egoistycznie, ale głównie dla siebie i dla ludzi, którzy naprawdę będą chcieli mnie odbierać. Zobaczymy jak dużo ich będzie i czy będą w ogóle, ale wydaje mi się, że jeżeli będzie się chciało o mnie usłyszeć, to usłyszy się o mnie na pewno. Wolę zostać w podziemiu muzyki.

Komu jesteś wdzięczna za swój niezwykły sukces?

Rodzicom, którzy bardzo mnie wspierają i mojej siostrze, Asi. Jestem wdzięczna na pewno mojemu bratu, który mnie ukierunkował, który zaczął moją przygodę z muzyką. Jestem wdzięczna też dwóm osobom, które pomogły mi w ogóle wziąć udział w festiwalu: Oskarowi Legnerowi, który mimo choroby zagrał mi na gitarze i to jest Sebastian Łobos, który jest wrocławskim pianistą z Akademii Muzycznej i który znalazł dla mnie czas.

Dziękujemy Natalii za wywiad, o dalszych jej sukcesach będziemy informować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *